I zapomnij, że je zobaczysz!   Gdy przez rozwód cierpią dzieci.

Linia specjalna

I zapomnij, że je zobaczysz!   Gdy przez rozwód cierpią dzieci.

Powodów rozpadu związku i ostatecznego rozstania jest dużo. Z reguły winne są obie strony, więcej lub mniej. Nawet tzw. kulturalny rozwód to ogromny stres, poczucie straty, porażki życiowej, czasem ulgi. Rozpoczęcie nowego etapu w życiu, zaczynania „prawdziwego życia” itd.  Dzieci natomiast cierpią prawie zawsze. Zdezorientowane, opuszczone, smutne, stawiane na marginesie walki o dom alimenty, samochód, udowadniane winy. Dorośli nie zdają sobie sprawy, że ich skarby przeżywają rozwód podwójnie, popełniają błędy, których konsekwencje ponoszą przez dzieciństwo i dorosłe życie.  Ich reakcje, w zależności od wieku, są różne i w żadnym wypadku nie wolno ich lekceważyć.

Teraz ma tylko ciebie

Parę miesięcy temu przyszła do mnie kobieta z nastoletnią córką. Szukała wyjaśnienia agresji, egoizmu, ucieczek z domu, lenistwa w sprawach domowych i złych ocen w szkole córki. Dziewczyna nie wiedziała, jak ma to wytłumaczyć mamie, która jej „nie słucha i nic nie rozumie”. Między nimi była wyraźna silna więź i równie gruby mur. Co się stało? Rozwód. Decyzja spadła na nią jak grom z jasnego nieba, dorośli postawili ją przed faktem dokonanym. Z dnia na dzień, tato, z którym, nastolatka była bardzo blisko wyprowadził się z domu. Matka zakazała kontaktów z ojcem, ojciec obwiniał żonę o rozpad małżeństwa. Obydwoje ewidentnie grali dzieckiem, które stawiane pod ścianą wyboru albo-albo zdecydowało się na ucieczkę, by wspólne zmartwienie połączyło rodziców. Miało słabe stopnie, bo ciągle myślało jak wyjść z patowej sytuacji i nie opowiedzieć się po żadnej stronie i nikogo nie skrzywdzić. Plus pocieszanie opuszczonej mamy, i nieokazywanie miłości tacie „który już ich nie kocha.”

To przeze mnie

Taki smutny schemat rozwodzący się  bezwiednie lub z premedytacją często fundują dzieciom. A dla nich brak  w domu jednego z rodziców jest końcem świata. Te kilkuletnie obwiniają się za wyprowadzkę jednego z nich, nie pomaga im pełne łez i nienawiści wyznanie „ tatuś/mamusia już nas nie kocha, nie potrzebuje”. I dalej: zostaliśmy sami, nie potrzebujemy nikogo itd. ”. Rodzic, który zostaje z dzieckiem koncentruje się na sobie, swojej samotności, krzywdzie, bezsilności, żałości. Nie rozmawia z dzieckiem, nie tłumaczy i nie wspiera. Z zemsty zabrania kontaktów z dzieckiem. Pozostawione sobie i swoim myślom szuka wyjścia z sytuacji, liczy na powrót dawnych czasów. Bezradne wobec postawy rodziców stają się agresywne i wycofane. Także w rozwoju – moczą się, ssą palec, domagają się smoczka i picia z butelki. Nie rozumieją dlaczego, kochany do tej pory, tatuś nagle stał się draniem, gamoniem, leniem, oszustem, świnią i zdrajcą (jak opisuje matka). Dlaczego mamusia z Rybki zmieniła się w zimną, wyrachowaną rybę, fleję, darmozjada, materialistkę, puszczalską pijaczkę ( jak tłumaczy ojciec). Chcą być fair wobec obojga i kiedy staje się to niemożliwe gniewają się i złoszczą na obydwoje. Nikt nie wygrywa, a jedynym przegranym tych dziecięcych przepychanek rodziców jest dziecko.

Już dłużej nie wytrzymam

Nie ma dobrego momentu na rozwód, tak jak nie ma dobrego momentu na awantury i przepychanki przy dziecku. Kiedy jest świadkiem przemocy słownej i fizycznej, kiedy widzi jak kochane osoby skaczą sobie do gardeł i wylewają żale podlane złowrogimi obietnicami przeżywa i zamartwia się o wszystko. O rodziców, o los rodzeństwa i swój. Traci poczucie bezpieczeństwa i poczucie własnej wartości. A to dopiero przygrywka, suport tragedii jaka nadchodzi z rozwodem. Dzieci z rodzin rozbitych, ale bezawanturowych lepiej radzą sobie z decyzją rodziców i szybciej przystosowują się do nowej sytuacji.  Najlepiej radzą sobie dzieci pomiędzy ósmym a czternastym rokiem życia. O wiele trudniej radzą sobie z nim nastolatkowie (15-18 lat) i przedszkolaki.

Decyzja o rozwodzie zazwyczaj nie jest ani łatwa, ani oczywista, ale kiedy podejmiemy już decyzję o rozstaniu zróbmy wszystko aby nasze dzieci ucierpiały możliwie najmniej. Postarajmy się zminimalizować zmiany w życiu dziecka (szkoła, przedszkole, miasto, zajęcia pozalekcyjne, przyjaciele). Nie nastawiajmy dziecka przeciw rodzicowi, nie oczerniajmy, nie każmy wybierać. Demonstrowanie smutku kiedy dziecko idzie na spotkanie z ojcem, czy matką wzbudzi w dziecku poczucie winy i bezpieczeństwa. I rzecz fundamentalna: rozmowa z dzieckiem. Im więcej, tym lepiej. Na różne tematy, także o przyczynach rozstania, o planach na przyszłość. Pozbądźmy je poczucia winy za nasz(!!!) rozwód, zapewnijmy o miłości i trosce.

Niektóre dzieci rozwód  wykorzystują do testowania na jak dużo mogą sobie pozwolić. Czy zakaz mamy będzie obowiązywał w domu taty? Czy tato odmówi kupna tego na co nie godzi się mama? Z myślą o dobro naszych dzieci wypracujmy wspólny wychowawczy front. Zwiększy to szanse, że w dorosłe życie wejdzie jako szczęśliwy człowiek, który stworzy dobry związek.

Jacek Jasek Pawłowski