Nic czyli wszystko – o czym myślą kobiety?

Linia specjalna

Nic czyli wszystko – o czym myślą kobiety?

Mają na głowie cały dom i światy równoległe. Potrafią robić wiele czynności w jednym czasie. Wielościeżkowe i niezawodne. Piękne, mądre, kapryśne, nieprzewidywalne (dla mężczyzn), okrutne i wyrozumiałe. Stawiają czoła przeciwnościom w pracy i domu. Boją się myszy, brzydzą je robaki i węże. Nie wiedzą na czym polega spalony, ale potrafią naprawić kran. Płaczą w głos i w poduszkę. Czarnobrewe, białogłowy, marny puch. Damy, kucharki i kochanki. Modliszki, męczennice, traktorzystki, siłaczki, nauczycielki, lekarki, dyrektorki, matki. Słaba płeć musi mieć żelazne muskuły.

 

Od mężczyzn różnią się niemal wszystkim, a jednak od wieków potrafimy żyć na obu biegunach i to całkiem blisko. Owszem trudno je zrozumieć, ale przy odrobinie dobrej woli , jak same zapewniają, to nic trudnego. Czy rzeczywiście?

Już nie mam do niego siły, ciągle to samo, znowu pomieszał kolory z białym, miał kupić twaróg, a kupił grani, ciągle kupuje róże a ja ich cierpię, zrobił awanturę  o ryskę na karoserii, ciągle ogląda te głupie mecze, nie słucha co się do niego mówi, nie pamięta o naszej rocznicy, nie lubi mojej mamusi, nic mu się nie chce, wszystko na mojej głowie.

 

Milczenie przed burzą

Pretensji kobiet do mężczyzn jest całe mnóstwo. Większość z nich wynika z… milczenia. Wychodząc z założenia, że pewne sprawy są oczywiste, jasne i proste nie mówią czego oczekują. Bolała mnie głowa a on zamiast ukochać i utulić dał mi tabletkę, na urodziny dał mi mikser, wykupił wycieczkę do Paryża chociaż  od zawsze marzyła mi się Bratysława, na okrągło słucha jazzu chociaż ja wolę bossanovę, zawsze kupuje słodkie wino, którego nie cierpię, nigdy nie oddał mi dolnej części bułki, zawsze czyta przy stole, nigdy nie ścieli łóżka itd., itp. To niby drobiazgi, ale kiedy nagromadzi się ich więcej  robi się niebezpiecznie. Kobieta wybucha, a mężczyzna nie wie o co jej, do licha, chodzi?

Nieporozumienia wynikają z tego, że kobiety, jako, że posiadły umiejętność wielomyślenia równoczesnego, część myśli i oczekiwań pozostawiają w sobie. Nie mówią na głos bo to przecież głupie i niepotrzebne mówić o czymś oczywistym. Nie ma sensu odkrywać Ameryki. To żadna filozofia domyślić się, że słodkie wino, nawet to najdroższe, jest ohydne, że dżinsy pierze się na lewej stronie w 40 stopniach i nie dodaje płynu do płukania, że masło  z Osełkowa jest lepsze od tego z Masełkowa, że kolczyki to nie klipsy, sukienka to nie spódnica, a butelkowy i oliwkowy to dwa różne kolory. Dlaczego tak trudno im to wszystko zapamiętać? Przecież widzą, że mój uśmiech jest inny niż zawsze, to oczywiste, że nie wolę dół bułki, bo do górnej muszę się rozdziawiać jak pelikan, ale jemu to oczywiście nie przeszkadza. Niby raz zapytał, którą część wolę, ale myślałam, że też woli dół to mu oddałam, a on od razu się zgodził – drań. Albo kiedy mam zły dzień w pracy. Wracam z pracy umęczona, gotuję obiad, ogarniam dzieci a on sobie wraca uśmiecha się od progu i pyta jak mija dzień, mówię, że super a on całuje mnie w czoło i zadowolony zapada w kanapę. Przecież wiadomo, że był koszmarny, że szef się przyczepił, komputer zawiesił, straciłam dane, utopiłam telefon, zalałam kawą nową bluzkę, pokłóciłam się z mamą, każdy głupi by się domyślił, ale oczywiście nie on. Albo te jego umizgi do innych bab. Żadnej nie przepuści, uśmieszki, ukłony, proszę, dziękują, ależ tak, ależ nie – czaruś grzeczniutki. Kiedyś to mi się podobało, że tak traktuje kobiety, ale teraz to już mnie irytuje. Łajdak. A jak mu opowiadam co mi się śniło i co to znaczy ziewa i wychodzi do łazienki. Prosię.

 

Męska rzecz – słuchać

Mężczyźni to ogóle jakaś upośledzona rasa. Nie dość, że nie rozmawiają, nie mówią, to nawet nie potrafią słuchać. Już nawet nie chodzi o słuchanie ze zrozumieniem, ale w ogóle o słuchanie. Mają w głowach przełącznik, kiedy wchodzą do domu, przestają słuchać. Patrzą, kiwają głowami, otwierają szeroko oczy, chrumkają, yhymują, ostrożnie dozują uśmiechy i  w myślach tankują samochód, albo kibicują w finałowym meczu, albo kupują nowy telewizor, albo po postu nurkują w cichym oceanie niczego. Dlaczego tak się dzieje? Najprościej rzecz ujmując: z natury płci, ale to byłoby zbyt proste. Chociaż, na potrzeby tego artykułu, przyjąłem umowne, czarno-białe schematy. Wiadomo, że są mężczyźni zamieszkujący Wenus i kobiety, które doskonale czują się na  Marsie. Kluczem do porozumienia damsko-męskiego jest komunikacja i czas w którym się dzieje.

Jeżeli o ważnych dla niej sprawach, ona chce rozmawiać (lub opowiedzieć) w trakcie strzelania decydującego karnego, albo w czasie ostatniego seta mistrzostw świata w siatkówce czy innym dla niego ważnym wydarzeniu, to oboje są na straconej pozycji. On się poświęci i tracąc mecz, wściekły wysłucha jej opowieści o kolorze zasłon do sypialni czy pretensji o skarpetkę pod łóżkiem. Ona postawi (pozornie) na swoim bo wywód nie przerodzi się w konstruktywny dialog, co najwyżej w awanturę. Co mnie obchodzi ten głupi mecz, kanapowy sportowiec, wszystko jest ważniejsze ode mnie. Zawsze musisz rozmawiać kiedy jestem zajęty, nie możesz poczekać do kolacji, zawsze kiedy jest mecz tobie zbiera się na pogaduszki, i tak powiesisz różowe, po co pytasz, daj mi spokój. I jest pat. W najlepszym wypadku skończą go przeprosiny z jego strony. W najgorszym każde okopie się w swoich racjach, pretensjach, krzywdach i wielodniowej ciszy.

 

Słowa, słówka i półsłówka

Na rozmowę, słuchanie i  także ważne milczenie musi być odpowiedni moment. Kobiety mają umiejętność czytania między wierszami, są mistrzyniami wymownego milczenia, mowy pozawerbalnej, gadulstwa. Są emocjonalne i zmienne. Nie rozumieją milczenia mężczyzn chociaż każą im czytać w myślach. Mają intuicję i wymagają jej od mężczyzn. A przecież, najbardziej zwinny kogut nie poleci wyżej płotu. Myślą o stu rzeczach na raz, łączą, konstruują, wnioskują, kojarzą, rozwiązują i milczą. Ale nie zawsze, bo jak chcą mówić to nic ich nie powstrzyma. A jak się zatrzasną to nie tak szybko powiedzą o co im chodzi. Chyba, że milczą wśród kobiet, wtedy porozumienie jest stuprocentowe. Kobieta kobietę zrozumie, chociaż bywa że kobieta kobiecie wilkiem. Muszą być w formie, eleganckie, silne, subtelne, zaradne, opiekuńcze, bezradne, dyspozycyjne, zalotne, pewne siebie, nieśmiałe, starsze, młodsze, wyższe, niższe, szczuplejsze, pełniejsze, ciemniejsze, jaśniejsze, opanowane, spontaniczne. A chodzi o to by zawsze, ale to zawsze kochane.  Czego paniom i panom życzę.

 

Czym byłby bez nich świat?