Oszukana starość

Linia specjalna

Oszukana starość

Porozmawiajmy dziś o ofiarach wyjątkowych drani – oszustach, którzy na cel biorą sobie osoby starsze, mocno zaawansowane wiekiem. Oszukują ich i bezwzględnie okradają, pozbawiając oszczędności życia, pieniędzy odkładanych „na pogrzeb”, albo lichej renty czy emerytury. Myślę o oszustach posługujących się najróżniejszymi wariacjami tzw. metody na wnuczka. Dlaczego tak łatwo oszukać staruszka?

Bo po pierwsze jest łatwowierny, ufny i uczciwy. To są ludzie starej daty, kiedy panie kłamały zaniżając wiek a panowie wciągali brzuchy by wydać się atrakcyjniejszym. Starszym osobom bardzo często do głowy nie przyjdzie, że ktoś może ich oszukać, zabrać ostanie pieniądze, wmanewrować w lipne umowy na grube tysiące. Niestety mocny kręgosłup nie idzie w parze z mocną głową i jasnym postrzeganiem rzeczywistości. Im senior starszy tym łatwiej się nim manipuluje. Starsza osoba często wstydzi się odmówić fantastycznej propozycji kupna pościeli z gorczycy czy innych cudów. Zdarza się, że po prostu wstydzi się przyznać, że nie rozumie o co „oferentowi” chodzi.  A kiedy już chodzi o wnuczka czy wnuczkę wyłączają się mechanizmy obronne i płacą ile trzeba, i nawet obiadem „wybawcę” poczęstują! Nawet kiedy wnusio nie jest ukochany to dla świętego spokoju, z obawy przed obmową i zarzutem nieużycia pomagają. Płacą także, by wkupić się w łaski młodszego pokolenia. Jak teraz mu, jej, pomogę to może będzie mnie częściej odwiedzać, bo przecież nie zwrócił się o pomoc do rodziców tylko do mnie. Tak, przypomina to trochę żebranie i ponury handelek, ale takie motywacje także kierują seniorami. A cwaniaki to wykorzystują.

Kiedyś sami – jeśli dożyjemy – będziemy starzy, bezradni, może i niestety samotni. Czy nie jest tak, że oszuści bazują też na oczekiwaniu starszej osoby na czyjeś zainteresowanie? Myślę o złodziejach, którzy za wszelka cenę starają się dostać do mieszkania, nawet pod pretekstem prośby o wodę. I jak to piszą policjanci w swoich biuletynach, „korzystają z chwili nieuwagi” lokatora i kradną. Zresztą nie chodzi tylko o kradzieże. Myślę o przekonywaniu do podpisania niekorzystnych umów, także spadkowych, wymianę całkiem przyzwoitych drzwi na beznadziejne (pod pretekstem akcji pilotowanej przez spółdzielnię) itd. Starszy człowiek bywa traktowany tak, jakby się prosił o wykorzystanie.

To jest różnie, bo z jednej strony wyśmiewamy samotnych staruszków, którzy zamknięci na sześć spustów i podwójne drzwi nie wpuszczą sąsiadki z zupą, a z drugiej zachęcamy do otwartości przy jednoczesnej czujności, zwartości i gotowości. Niestety, trzeba sobie zdać sprawę, że starość usypia uwagę i zdolność przewidywania. Ofiarami oszustów zostają kombatanci, emerytowani piloci, komandosi, profesorowie, osoby ze wszystkich warstw społecznych. Nie ma reguły.  Owszem, trudniej oszukać fertyczną babcię z umysłem jak żyleta (np. ś.p. Danuta Szaflarska) niż samotną, zagubioną w naftalinowej przestrzeni emerytkę. Ale większość ma dobre serce i „spragnionego napoi” i przy okazji, faktycznie, porozmawia, opowie o kocie, pokaże zdjęcia, ponarzeka na pogodę i bolącą nogę i pochwali się orchideami. To łatwy cel i obawiam się, że ciągle tak będzie. Za każdym ujętym oszustem i oszukanym seniorem, będą następni. Pomysłowość jest nieograniczona a starość nieubłagana. Myślę, że bardzo dużo zależy od nas, dzieci, wnuków (tych prawdziwych), znajomych, przyjaciół, sąsiadów. Rozmawiajmy, powtarzajmy i wyjaśniajmy. Do znudzenia, w kółko i w kółko. Mamo, tato, babciu, dziadku nie dawaj nikomu obcemu żadnych pieniędzy dla mnie. Nigdy nikogo nie przysyłałem i nie przyślę do ciebie po pieniądze. Mam kartę, zawsze będę dzwonić itd. Nie podpisuj żadnej umowy, ani przez telefon ani osobiście. Zawsze wtedy zdzwoń po mnie. Dajmy seniorom poczucie bezpieczeństwa i zasugerujmy, że jednak mogą się mylić i dać się zwieść. Możemy nawet na dużej kartce napisać dużymi literami gotowe odmowy. „Nie, dziękuję, niczego nie potrzebuję”, „nie skorzystam, do widzenia”, „nie chcę zmieniać stawki abonamentu”, „proszę więcej nie dzwonić” itd. Dobrze jest też wyposażyć starszą osobę w telefon komórkowy i zostawić numer telefonu do sąsiada, który będzie zorientowany w życiu spółdzielni, jej planów i w ogóle wie co jest planowane. To na nas, młodszych spoczywa odpowiedzialność za starszych. Na zasadzie zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

Ostrzeżenia kierowane do seniorów wystosowują policjanci. Organizują pogadanki, chodzą na spotkania uniwersytetów trzeciego wieku itp. W Kołobrzegu z apelami zwracali się duchowni, co więcej, za naszą, redakcyjną namową i dzięki przychylności proboszcza z katedry, umundurowany rzecznik policji wystąpił w jedną z niedziel ze specjalnym oświadczeniem podczas odczytywania tzw. ogłoszeń parafialnych. Ale oszuści są chyba sprytniejsi, a ich pomysłowość nie zna granic, bo ciągle znajdują ofiary.

Znajdują i będą znajdować, ale pewną nadzieją napawają  też historie dzielnych babć i dziadków, którzy wystrychnęli na dudka oszustów. Jestem przekonany, że ci starsi bardziej na chodzie mogą zrobić wiele dobrego dla mniej zaradnych rówieśników. Kiedy srebrni zewrą szeregi będzie łatwiej przeciwstawić się oszustom wszelkiej maści. Nawet bez montowania szwadronów rodem z Monty Pytona. Wiadomo, im więcej ogłoszeń, apeli, odezw, ostrzeżeń, piktogramów, plakatów, pogadanek, programów tym lepiej. I nie ma mowy o przesadzie czy znudzeniu  tematem. To prawda, niektórzy seniorzy oburzają się, jak się im coś powtarza jak dzieciom, ale kropla drąży skałę. Im więcej i częściej tym lepiej. Do skutku. Kiedy widzimy starszą sąsiadkę dźwigającą ciężkie siaty zawsze jej pomożemy, prawda? Nawet jak powtarza się to w każdy wtorek i piątek. To samo z ostrzeżeniami. I jeszcze jedna rzecz: nie strofujmy naszych rodziców, dziadków. Niech mają w nas przyjaciół i oparcie. Niech się nas nie boją i nie wstydzą. Powinni wiedzieć, że zawsze mogą zadzwonić, zapytać, skonsultować się i zwyczajnie pogadać. Nie bagatelizujmy ani ich obaw ani zuchowatości za wszelką cenę.

Nie tak dawno ofiarą oszustwa „na policjanta”, została 60 – latka, kołobrzeżanka, która już po fakcie sama przyznała, że wielokrotnie słyszała o oszukanych seniorach. Sama słyszała wiele przestróg. Żyła jednak w przeświadczeniu, że jej taka sytuacja nigdy nie spotka. Bo dają się oszukać tylko osoby naiwne, łatwowierne, niezaradne życiowo, może już dotknięte demencją. Gdzieżby miało to spotkać ją, trzeźwo patrzącą na świat kobietę?  A jednak zorientowała się już „po szkodzie”.

Tu już nie ma mądrego. Wiek i sprawność nie zawsze jest decydujące. Pozostaje tylko sugerować bardzo ograniczone zaufanie wobec wszystkich obcych, uśmiechniętych, ujmujących ludzi, którzy chcą jakichkolwiek pieniędzy. To raczej marna pociecha, ale w sidła oszustów wpaść może niemal każdy, to kwestia czasu i specjalizacji oszusta. I oczywiście skali. Przypuszczam, że większość oszukanych to osoby grzeczne, wrażliwe i dobrze wychowane. Takie, które nie chcą sprawić komuś przykrości odmową. Wyrozumiałe i empatyczne. Po prostu dobre. Do chamidła, czy przebojowego członka federacji konsumentów oszust raczej nie wystartuje.

Społeczeństwo się starzeje. Nie tylko nasze. Spróbujmy przygotować zestaw podpowiedzi dla osób starszych, jak nie dać się oszukać, jak nie dać się zamknąć w 4 ścianach, jak znaleźć ludzi, którym można zaufać – czy są granice takiego zaufania?

Może trójki seniorskie? Delegacje np. Uniwersytetu Trzeciego Wieku, które odwiedzałyby seniorów niezrzeszonych i wciągało na zajęcia. Albo edukowały w domu przy szachach i serniku. Rówieśnicy szybciej się dogadają między sobą niż zabiegane dzieci i wnukowie. Chociaż postraszyć wnukiem policjantem podejrzanego przybysza nie zawadzi. Nawet gdy wnuk jest uroczą wnuczką studiującą nauki humanistyczne w Londynie.