Raz dwa trzy… samobójcą będziesz ty

Linia specjalna

Raz dwa trzy… samobójcą będziesz ty

Odważny bohater czy tchórzliwy samolub? Trzeba mieć odwagę żeby to zrobić. Trzeba być na skraju żeby się na to odważyć. Jak można zrobić to rodzicom?. Bez serca. Kiedy mówi się o drastycznym zakończeniu życia z trudem przechodzi przez gardło jedno z najgorszych słów.  Trudno się mówi o śmierci jeszcze gorzej gdy przychodzi bardzo, bardzo wcześnie. Bo chociaż wiadomo, że nigdy nie ma dobrego czasu na umieranie to kiedy na własne życzenie przychodzi do bardzo młodego człowieka, czasami i dziecka rozpacz tych, którzy zostali jest niezgłębiona. Tak jak niezgłębione do końca są przyczyny targnięcia się na życie. Pierwsza myśl: rzuciła go dziewczyna. Potem okazuje się, że jeszcze rano kupił jej stokrotki a ona zdobyła dla niego autograf ulubionego piłkarza. Pała z matematyki? Gorsze ciuchy? Rdzawy odcień włosów? Ojciec sadysta? Co powoduje, że ładna dziewczyna, roześmiany chłopak, dusza towarzystwa nagle znika z tego świata. 

Smutek też się uśmiecha

Jedną z częstszych przyczyn samobójstw jest depresja, ta zdiagnozowana  i bardziej perfidna – ukryta. Niezauważalna albo wstydliwie omijana. Bo „w naszej rodzinie to się nie zdarza”, „ bo „chłopaki nie płaczą”, bo „weź się w garść”.

Trzeba być czujnym i uważnym. Rodzice mają sejsmograf smutku swojego dziecka, ale niestety z krótką gwarancją. Gdy dziecko dorasta nie zwracają już uwagi na  jego zachowanie, nastroje. Wymagają albo zbyt wiele albo nie chcą niczego oprócz świętego spokoju. Nie widzą nic niepokojącego w ty, że ich  dzieci są smutne, przygaszone, zrezygnowane. Biorą to za lenistwo i niewdzięczność. Dwadzieścia pięć procent osób z depresją ma za sobą próbę samobójczą. Z każdym rokiem przybywa samobójców, z każdym rokiem obniża się ich wiek. Bo życia można mieć dość w Domu Pomocy Społecznej, w którym  nie cieszy dodatkowy syrop do budyniu i  w liceum, kiedy młodość za mało. Kiedy garść w którą wszyscy radzą brać staje się metalową pięścią, która dławi, dokucza i dławi. Na śmierć.  Depresja, która pożera radość, gasi nadzieję, wypala optymizm dotyka młodych ludzi bez względu pochodzenie, wygląd czy inteligencję. Osnuwa prymusów i przeciętniaków, pryszczatych i idealnych, w markowych ciuchach i bywalców lumpexów, zdolnych i „normalsów”. Przybiera różne maski, przykrywane alkoholem, trawką, dopalaczami i różnej maści lekami. Kiedy mija krótka euforia uderza ze zdwojoną siłą.. Jest tylko czarne tu i przypuszczalnie fantastyczne tam. A nawet jeśli nie fantastycznie to cudowne nic. Bez smutku, beznadziei i przeklętej „garści”. Oczywiście nie każdy smutek to depresja i nie każdy  „z jesiennej strony” zmierza ku samobójstwu. Ale nic i nigdy nie zwalnia nas z uwagi na drugiego człowieka. Niech nas wezmą za tych co się wtrącają, co chcą zrobić z kogoś wariata. To prawda, nie każdego można ustrzec przed ostatnim krokiem, ale często się udaje. Czasami wystarczy sugestia by zgłosić się do specjalisty. Czasem trzeba młodego człowieka wziąć za rękę i posadzić przed psychiatrą czy psychologiem. Bez wstydu, zażenowania i stygmatyzacji.

Na kogo wypadnie…

Do prób samobójczych coraz częściej dochodzi wskutek przyjmowania poprawiaczy nastroju, po terapii u doktora Google’a. Krzemowy terapeuta postawi diagnozę i przekieruje na odpowiednia stronę, na której można kupić cudowne piguły, kółeczka, tablety, dropsy itp. Te z apteki i ze zbiorów kolekcjonerskich. Zresztą nie zawsze potrzeba smutku, żeby nastrój sobie poprawić. Przyjmowanie leków psychotropowych i łączenie ich z alkoholem może dać mieszankę wybuchową i śmiertelną. Ryzyko jest kosmicznie duże także przy używaniu dopalaczy, które zamiast spodziewanego odlotu dają  czarną dziurę. Nigdy nie wiadomo jaka będzie reakcja organizmu na używkę. Jak w rosyjskiej ruletce, tylko jedna kulka -w sam raz na jedną śmierć. Każdy człowiek jest inny, wspólne piwo nie oznacza takiej samej reakcji na ten sam specyfik. Nie wiadomo, co skłaniała młodych po dopalaczach do zlatywania z dziesiątego piętra, przecinanie żył, wieszania. W każdej porcji może być imperatyw, nakaz, któremu umęczony, zdezorientowany mózg nie będzie mógł się przeciwstawić. Gra nie jest warta świeczki, ryzyko nie warte srebrnego listka. Zawsze można powiedzieć nie. Zawsze można przyjść i przyjąć pomoc- na przekór przeciwnościom.   

Jacek Pawłowski – miszcz.