Te okropne wakacje. Kiedy urlop jest zadaniem

Linia specjalna

Te okropne wakacje. Kiedy urlop jest zadaniem

Z każdym rokiem ubywa uśmiechniętych i zrelaksowanych wczasowiczów. Denerwują się w czteroosobowej kolejce po gofry, wściekają się zbyt chłodne piwo. Pouczają, fukają, obrażają i obiecują, że nigdy więcej. Dlaczego nie cieszy ich wolne od pracy?

Wypoczywanie to cenna i rzadka umiejętność. Pozornie brzmi jak żart, bo co jest trudnego w nicnierobieniu?  Bierzesz urlop, pakujesz walizkę i jedziesz tam gdzie ci się podoba. Nad morze, na spływ kajakowy, w góry, na wyspy Hula-Gula czy na działkę do altanki dziadka. Odpoczywasz od żmudnej pracy, od głupiego szefa, korporacyjnych słupków, okropnych klientów, trudnych pacjentów. W końcu nic nie musisz. I tu zaczynają się schody, bo zapędzeni w kierat obowiązków trudno nam z niego się wyrwać bez poczucia winy, straconego czasu i zmarnowanych pieniędzy.

Chomikom to dobrze

Z małą przerwą na uzupełnienie zapasów i posiłki, biegają sympatyczne gryzonie, w kółku i świata poza klatką nie widzą. Współczesnemu pracownikowi  z trudem przychodzi wyjście zza biurka, sprzed komputera, zza kierownicy. Niektórzy boją się iść na urlop w obawie, że zostaną posądzeni o lenistwo i marne oddanie firmie. Prezesi, dyrektorzy, właściciele firm są przekonani, że bez nich wszystko się posypie. Wypoczywać nie potrafią kobiety, mężczyźni, młodzi i starsi. A przecież wypoczynek to integralna i niezbędna część życia człowieka. Urlop pozwala na regenerację sił fizycznych i psychicznych. Paradoksalnie, mniej problemów z wykorzystaniem urlopu mają pracownicy fizyczni, których zajęcie nie wymaga podejmowania ważnych, strategicznych decyzji itd. Wypoczywają tak jak lubią, a urlop traktują jak coś naturalnego i potrafią go wykorzystać w stu procentach.

Urlop i co dalej?

Kiedy jednak nadejdzie już ten czas by opuścić miejsce pracy zarobkowej i udać się na ustawowy, przecież, urlop, dobrze byłoby go dobrze wykorzystać. Wypoczynek zaczyna się od głowy, kiedy to zwyczajnie dajemy sobie do niego prawo. Nie idźmy też na urlop nie uporządkowawszy spraw w pracy. Nie odkładajmy poważniejszych czynności na „po urlopie”, wizja powrotu do pracy i odrabianie zaległości skutecznie zatruje urlop nam i osobom nam towarzyszącym. Z wolną głową będzie nam łatwiej być „na wolnym”.  Dobrze byłoby też odpuścić sobie i nie być na pierwszej linii wakacyjnego frontu. Pozwólmy przewodnikom przewodzić wycieczką, kucharzom gotować, lodziarzom chłodzić, sprzątaczom sprzątać itd. Dajmy sobie czas i korzystajmy go tak jak lubimy.  I gdzie lubimy. Nie jest powiedziane, że tylko  daleki wyjazd gwarantuje totalną regenerację. Jeżeli potrzebujemy kanapy, filmów, książek, pizzy na telefon  i wypraw na balkon, zróbmy to. Jeżeli coś gna by zdobyć  wszystkie bieszczadzkie połoniny  z pełnym plecakiem w jeden dzień, jedźmy do Ustrzyk. Nie bójmy się wyzwań, ani utartych ścieżek. Nic na siłę.

 

Razem czy osobno?

Odwieczny dylemat: dokąd na wakacje i w jakim składzie. Są małżeństwa, które  od lat jeżdżą osobno, urlopując się jednocześnie od siebie i stęsknieni, wypoczęci wracają do domu. Inni małżonkowie kurczowo trzymając się tradycji zaciskają zęby i poświęcają swoje masaże gorącymi kamieniami dla wypraw na pstrągi, kursy surwiwalu dla wczasów odchudzających, ciszę zakonnych samotni dla egipskiego zgiełku itd. Zawsze można to ustalić, trzeba tylko mówić. Może się okazać, że nasze poświęcenia były zupełnie niepotrzebne, bo on nie cierpi kiedy on wysiaduje przy nim na brzegu potoku, a ona dostaje białej gorączki, gdy on opowiada dowcipy zakonnikom. Oboje wolą być sami, ale nie chcąc się ranić cierpią.

Osobną kwestią są urlopy rodzinne, spędzane z małymi dziećmi. Rodzinność jest rzeczą dobrą i wskazaną, a wspólne spędzanie czasu wzmacnia relacje. Urlop sprzyja umacnianiu więzi, pogłębionym rozmowom i rozwiązaniu kwestii, na które nie było czasu. Dobrze jest  też z góry ustalić z mężem, żoną czy jesteśmy ze sobą bez przerwy, czy dajemy sobie wolne godziny. Wielu z nas potrzebuje  paru godzin w samotności.

 

Z plaży do biura

Najpiękniejszy urlop kiedyś się kończy i niemal zawsze (jednak) okazuje się za krótki. Żeby uniknąć szoku i frustracji, która potrafi zniweczyć wypoczynek, warto kończyć urlop powoli. Wróćmy do domu w piątek i stopniowo oswajajmy się z myślą o powrocie. Wchodzenie obowiązki prosto z pociągu, samolotu, samochodu, podróży nie wpłynie pozytywnie ani na nas ani na współpracowników.

Jeżeli urlop spędzimy, przynajmniej częściowo, zgodnie z naszymi potrzebami, będzie  procentował co najmniej do późnej jesieni. A może, w lutym, kto wie część z nas zatęskni za feriami?

 Jacek Pawłowski