Wybaczyć jak to łatwo

Linia specjalna

Wybaczyć jak to łatwo

Dlaczego tak trudno jest wybaczyć?

Bo to piekielnie skomplikowana umiejętność. Bardzo niewiele osób rodzi się z tą zdolnością. Wybaczanie wymaga pracy, wiedzy, treningu. Można się uczyć wybaczania jak języków azjatyckich, skakania w dal czy kroków salsy. Trudne, ale możliwe. I jak już posiądziemy tę sztukę to za każdym razem będzie nam łatwiej aż po którymś razie stanie się tak naturalne i automatyczne jak skrzynia biegów i skórzana tapicerka w mercedesie. Wybaczenie często traktowane jest jak luksus,  na który, zdaniem wybaczającego krzywdziciel nie zasługuje.  Krzywdzony nie wybacza bo jest zraniony, przetrącony fizycznie i psychicznie, nie wyobraża sobie jak taki drań, taka czarownica może mieć odpuszczone. Jeżeli wybaczę to będzie znaczyło, że jest okej, że zgadzam się na dalsze krzywdzenie, że nic się nie stało itd. Owszem, stało się ale niewybaczeniem robimy krzywdę przede wszystkim sobie. Kiedy siedzimy w tym prodiżu z nienawiścią, złością i krzywdą. W tym smogu, który nas dusi i zasłania widok. Są winy i winy, przewinienia i zbrodnie. Ocalali z obozów koncentracyjnych czy ubeckich katowni  w większości mówią, że wybaczyli, ale nie zapomnieli. Żyją, założyli rodziny, byli w stanie pokochać. Gdybyśmy nie wybaczyli oszalelibyśmy- mówią. Rodzina wybacza zbrodnie mordercom swoich bliskich. Czasem pod wpływem skruchy i prośby mordercy. Czasem nie wybaczają nigdy, czasem po latach, kiedy indziej od razu. Na wybaczanie trzeba sobie pozwolić bo się na nie  zwyczajnie zasługuje. Trudno jest wybaczać bo chęć zemsty i ukarania sprawcy przez wyniosłą krzywdę przeważa. Zobacz jak jest mi źle, co się ze mną stało, jestem jak logo nieszczęścia przez ciebie. Więc ty także na szczęście nie zasługujesz, chyba, że jesteś świnią i jest ci to obojętne, ale wiedz, że cię nienawidzę. A sprawcy naszego nieszczęścia, jeżeli żyje,  z reguły jest to obojętnie. Chyba, że będziemy mu  z premedytacją zatruwać życie codzienne nieustająco wpędzając w poczucie winy. Ale to już inna historia – wybaczenie słowne i to właściwe.

 Co najtrudniej jest nam wybaczyć?

To bardzo indywidualna kwestia. Z mojej praktyki i obserwacji mogę powiedzieć, że najtrudniej przychodzi wybaczyć krzywdę popełnioną świadomie. Czyli zdradę, nielojalność, kłamstwo i własne błędy. Dla siebie jesteśmy nawet bardziej bezwzględni. Nie wybaczamy sobie złego traktowania bliskich, zwłaszcza tych, którzy już nie żyją, nie wybaczamy sobie, że się przyczyniliśmy do czyjegoś płaczu w przeszłości, że się nie zadbało, nie powiedziało itd. Chociaż znam osoby, które nie wybaczają plamy na obrusie, stłuczenia rodowej filiżanki czy porysowania samochodu. Są tacy co nie wybaczają cierpkich słów pod adresem swoich dzieci czy zwierząt.  Próg, wybaczania dla każdego jest inny, nie każdy jest Kamilem Stochem.

Kto bardziej przeżywa, a nawet cierpi – osoba skrzywdzona , czy ten kto zranił?

To zależy od zamiaru i świadomości. Pomijam więc tych, którzy krzywdzą i wiedzą, że krzywdzą i nic sobie z tego nie robią. Czasem świadomość czynienia krzywdy przychodzi po latach, w trakcie terapii, czy rozmowy. Przemocowcy po latach znęcania zdają sobie sprawę i proszą o przebaczenie. Czasem je otrzymują a czasem nie. Podobnie jak sprawcy wypadków samochodowych, zwłaszcza ci pijani. Wybaczenie w tym przypadku jest potrzebne dla obydwu stron. Sama odsiadka i łupnięcie się w piersi nie wystarczy, chociaż jest pierwszym krokiem. Wybaczanie to proces- wybaczenie to nasza nagroda. Spokój ducha, mocny sen i jasna strona mocy. Tkwiąc w niewybaczeniu skazujemy się na życie w poczuciu nieustającej straty, poczucia zagrożenia, dojmującego smutku i nieszczęścia. Możliwości są też inne: samoobwinianie się, branie odpowiedzialności na siebie, zgorzknienie, a nawet depresja. Zdarza się też, że popadamy w pułapkę zaprzeczenia, udajemy, że nic się nie stało, że to nas właściwie nie obeszło i nie dotknęło. Udajemy wybaczenie i uciekamy, w pracę , w alkohol , w sztuczny uśmiech albo na drugi koniec świata. A krzywda zostaje i ma się dobrze, jak osteoporoza po cichu i systematycznie szczerbi nam psychikę.

W dobrze znanej mi rodzinie kiedyś dwóch  starszych  panów , obaj po 80-tce, bardzo blisko spokrewnieni, którzy – o czym wiedzieliśmy wszyscy – nie znoszą się, w związku z jakąś zadawnioną sprawą z odległej przeszłości. Podobno chodziło o kobietę. Nikt już dokładnie nie wiedział, jak a była przyczyna tej niechęci, ale kolejne lata tylko dokładały nowych kąśliwości i manifestacji niechęci między nimi. Mieli wspólnego lekarza, który mawiał z przekąsem, że ten konflikt trzyma ich przy życiu. Rodzina traktowała to w kategoriach żartu, ale stało się tak, że gdy zmarł pierwszy z nich, drugi zgasł kilka miesięcy później. Wyglądało na to, że w słowach lekarza było sporo racji.

Jak dwaj zgryźliwi tetrycy z filmu?  Witia Pawlak też na Jadźkę patrzył by nienawiść wzmocnić. Jeżeli przyjąć, że uraza to uczucie to można zaryzykować, że na swój sposób „ustała przyczyna pożycia”. Ale tak poważnie, to stara uraza potrafi naprawdę spustoszyć życie. Zasklepiony w krzywdzie rodzic nie będzie umiał nauczyć przebaczania dziecku, nawet kiedy będzie mówił o wybaczaniu to wcześniej czy później wyjdzie na jaw, że ściemnia. Małżonek, który pozornie wybaczył zdradę wypominaniem i sprawdzaniem zatruje związek, nieprzepracowane krzywdy z dzieciństwa też zostają. Łasząc się o uczucie u oziębłego rodzica „zapominając” i ich okrucieństwie też nie poprawiny sobie samopoczucia.  Człowiek, który nie wybaczył, nawet bogaty, uśmiechnięty i pachnący jest jak pięknie polakierowany szrot –  kiedyś stanie.

Dlaczego wybaczenie jest ważne? Co może nam dać ?

Korzyści jest całe mnóstwo!  Psychicznych i fizycznych.  Kiedy już wybaczymy, ale tak naprawdę, głęboko i szczerze – w sercu to zyskamy siebie. Po prostu. Będziemy mieć kontrolę nad emocjami, naszym życiem. Wybaczenie jest jak otwarcie okna w dusznym pokoju. Długotrwały gniew, gorycz powodują zmiany hormonalne w naszym organizmie. Te z kolei mogą powodować bóle głowy, mięśni, żołądka, zmiany skórne z depresją na czele. Idąc skrótem-wybaczamy zdrowiejemy. Dzięki wybaczeniu jesteśmy lepszymi ludźmi, nasze związki, w tym życie intymne staje się lepsze. Stajemy się otwarci i pogodni. Łatwiej nam znosić przeciwności i być pomocnym. Proszę się obawiać – to nie ma nic wspólnego z naiwnym budyniowatym fajtłapą, któremu wcisną czerstwy chleb z wczoraj. Wybaczanie jest zwyczajnie fajne i opłacalne.